Wybory 2010. Komorowski walczy o głosy w Wlk. Brytanii. Chłodne powitanie [ZDJĘCIA]
02.06.2010
, aktualizacja: 03.06.2010 11:21
Bronisław Komorowski jako pierwszy z kandydatów na urząd prezydenta zwrócił się o głosy do kilkuset tysięcy Polaków na Wyspach Brytyjskich. W Londynie marszałek nie krył, że liczy na specjalne względy emigracji, która poparła Donalda Tuska w wyborach parlamentarnych w 2007 roku. Nie obyło się bez zgrzytów: na spotkanie w polskim ośrodku przybyli przeciwnicy PO z transparentami.
ZOBACZ TAKŻE
- Marszałek bierze Wyspy (12-06-10, 01:00)
- Wybory 2010. "Żeby najpierw coś wydobyć trzeba to odkryć". Nowak o wpadce Komorowskiego (08-06-10, 11:16)
- Cała prawda o sztucznym penisie Palikota (04-06-10, 01:00)
- Wybory 2010. Komorowskiemu ufa 19 proc., Kaczyńskiemu 14 proc. wyborców (03-06-10, 11:35)
- Komorowskiego bitwa o Wielką Brytanię (04-06-10, 01:00)
- Jutro Kaczyński idzie do Niemiec (04-06-10, 01:00)
- Wybory 2010: Komorowski zabiega o głosy w Londynie (02-06-10, 16:08)
- Nie zaprzeczam, że przyjechałem w kontekście wyborów. Myślę, że każdy wie, jak się układają proporcje głosów Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii - mówił Gazecie.
Komorowski: Nie odpowiadam za obietnice Tuska
Marszałek wzbraniał się od odpowiedzi na pytania dotyczące obietnic przedwyborczych Donalda Tuska, który podczas ostatniej kampanii wyborczej dał słowo emigrantom, że "sytuacja w Polsce zmieni się tak, że za rok, dwa czy trzy znajdą swój Londyn w Warszawie, Biłgoraju czy Łomży". - Ja nie mam tendencji do łatwego rozdawania obietnic, a jak coś obiecam, to zawsze zrobię - zapewniał.
Pełniący funkcję prezydenta Komorowski zaznaczył, że od ostatnich wyborów "została załatwiona bardzo ważna sprawa podwójnego opodatkowania, co było zmorą dla Polaków". Przyznał jednak, że nie przyniosło to pożądanego efektu. - Mówiło się wtedy, że to ma być pomysł na ułatwienie powrotu. Nie widać, żeby ten mechanizm poskutkował, ale jest bardziej przyzwoicie - dodał.
Emigranci wrócą bez namawiania
Marszałek określił też jasno, że nie zamierza namawiać nikogo do powrotu. Porównał: - Dopóki sami nie będziemy Rzymem, to będziemy - jak w czasach imperium rzymskiego - do tego Rzymu jechać.
- Dzisiaj trzeba zabiegać o to, aby utrzymać wzrost gospodarczy, który jest faktem. W innych krajach, takich jak Irlandia czy Wielka Brytania, panuje głęboki kryzys. W Polsce jest absolutnie realna szansa na to, żeby w ciągu 10-15 lat dogonić w sensie rozwoju gospodarczego średnie kraje UE. I wtedy bez żadnych namów tworzenia specjalnych warunków Polacy sami wrócą.
Zamiast o powroty Komorowski w Londynie apelował o głosy. - Uczestnictwo w demokracji polskiej to jest też element budowania czy podtrzymywania wspólnoty przekraczającej granice - tłumaczył.
"Znikną kolejki przed konsulatem"
Wybory w 2007 napiętnowały brak odpowiedniej organizacji w punktach do oddawania głosów, w tym w placówkach dyplomatycznych, które przeżywały oblężenie. Marszałek uspokajał: - W czasie tych wyborów uruchomionych będzie 41 punktów do głosowania zamiast 16, jak to miało miejsce w poprzednich. Więc jest gigantyczny przyrost.
Bronisławowi Komorowskiemu w Londynie towarzyszyli m.in. minister finansów Jacek Rostowski, szef sztabu wyborczego Sławomir Nowak oraz europosłowie PE Lena Kotlarska-Bobińska i Krzysztof Lisek odpowiedzialny za kampanię wśród Polonii.
Marszałek złożył kwiaty pod Pomnikiem Polskich Lotników oraz Pomnikiem Katyńskim na cmentarzu Gunnersbury. Odwiedził także polską piekarnię i spotkał się ze studentami London School of Economics and Political Science.
Polonia uwierzy PO?
Na zakończenie wizyty sztab Bronisława Komorowskiego przygotował spotkanie z Polonią w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym w dzielnicy Hammersmith.
Kilku emigrantów zgotowało marszałkowi chłodne powitanie. Pojawiły się transparenty z napisami "Polonia nie wierzy PO", "2007 obiecanki, 2010 cacanki" czy "Nie! Komorowski dość kłamstw."
Jak podaje PAP, podczas spotkania w POSK-u na stół, przy którym siedział marszałek wraz z towarzyszącymi mu w Londynie ministrem finansów Jackiem Rostowskim i europosłanką Leną Kolarską-Bobińską, podrzucono sztucznego penisa, a jeden z uczestników spotkania skandował "Palikot". Sprawcę incydentu wyprowadzono z sali. Zajście zarejestrowały też kamery telewizyjne.
Mężczyzna ten oskarżył rząd Platformy Obywatelskiej o to, że nie odcina się od Janusza Palikota i wykrzyczał zarzut, że były minister sportu Mirosław Drzewiecki wrócił w ostatnich dniach do sejmowej komisji sportu.
Komorowski: Nie odpowiadam za obietnice Tuska
Marszałek wzbraniał się od odpowiedzi na pytania dotyczące obietnic przedwyborczych Donalda Tuska, który podczas ostatniej kampanii wyborczej dał słowo emigrantom, że "sytuacja w Polsce zmieni się tak, że za rok, dwa czy trzy znajdą swój Londyn w Warszawie, Biłgoraju czy Łomży". - Ja nie mam tendencji do łatwego rozdawania obietnic, a jak coś obiecam, to zawsze zrobię - zapewniał.
Pełniący funkcję prezydenta Komorowski zaznaczył, że od ostatnich wyborów "została załatwiona bardzo ważna sprawa podwójnego opodatkowania, co było zmorą dla Polaków". Przyznał jednak, że nie przyniosło to pożądanego efektu. - Mówiło się wtedy, że to ma być pomysł na ułatwienie powrotu. Nie widać, żeby ten mechanizm poskutkował, ale jest bardziej przyzwoicie - dodał.
Emigranci wrócą bez namawiania
Marszałek określił też jasno, że nie zamierza namawiać nikogo do powrotu. Porównał: - Dopóki sami nie będziemy Rzymem, to będziemy - jak w czasach imperium rzymskiego - do tego Rzymu jechać.
- Dzisiaj trzeba zabiegać o to, aby utrzymać wzrost gospodarczy, który jest faktem. W innych krajach, takich jak Irlandia czy Wielka Brytania, panuje głęboki kryzys. W Polsce jest absolutnie realna szansa na to, żeby w ciągu 10-15 lat dogonić w sensie rozwoju gospodarczego średnie kraje UE. I wtedy bez żadnych namów tworzenia specjalnych warunków Polacy sami wrócą.
Zamiast o powroty Komorowski w Londynie apelował o głosy. - Uczestnictwo w demokracji polskiej to jest też element budowania czy podtrzymywania wspólnoty przekraczającej granice - tłumaczył.
"Znikną kolejki przed konsulatem"
Wybory w 2007 napiętnowały brak odpowiedniej organizacji w punktach do oddawania głosów, w tym w placówkach dyplomatycznych, które przeżywały oblężenie. Marszałek uspokajał: - W czasie tych wyborów uruchomionych będzie 41 punktów do głosowania zamiast 16, jak to miało miejsce w poprzednich. Więc jest gigantyczny przyrost.
Bronisławowi Komorowskiemu w Londynie towarzyszyli m.in. minister finansów Jacek Rostowski, szef sztabu wyborczego Sławomir Nowak oraz europosłowie PE Lena Kotlarska-Bobińska i Krzysztof Lisek odpowiedzialny za kampanię wśród Polonii.
Marszałek złożył kwiaty pod Pomnikiem Polskich Lotników oraz Pomnikiem Katyńskim na cmentarzu Gunnersbury. Odwiedził także polską piekarnię i spotkał się ze studentami London School of Economics and Political Science.
Polonia uwierzy PO?
Na zakończenie wizyty sztab Bronisława Komorowskiego przygotował spotkanie z Polonią w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym w dzielnicy Hammersmith.
Kilku emigrantów zgotowało marszałkowi chłodne powitanie. Pojawiły się transparenty z napisami "Polonia nie wierzy PO", "2007 obiecanki, 2010 cacanki" czy "Nie! Komorowski dość kłamstw."
Jak podaje PAP, podczas spotkania w POSK-u na stół, przy którym siedział marszałek wraz z towarzyszącymi mu w Londynie ministrem finansów Jackiem Rostowskim i europosłanką Leną Kolarską-Bobińską, podrzucono sztucznego penisa, a jeden z uczestników spotkania skandował "Palikot". Sprawcę incydentu wyprowadzono z sali. Zajście zarejestrowały też kamery telewizyjne.
Mężczyzna ten oskarżył rząd Platformy Obywatelskiej o to, że nie odcina się od Janusza Palikota i wykrzyczał zarzut, że były minister sportu Mirosław Drzewiecki wrócił w ostatnich dniach do sejmowej komisji sportu.
- 692 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
154 głosy
-
Do Wlk. B.wyjechal sam Chlew i rynsztok wiec
wiarus25
03.06.10, 07:58
co sie dziwic.Niech juz lepiej tam zostana.Wszedzie tam gdzie pojawi sie ta cholota zaczyna panowac smrod i brud.»
-
Wybory 2010. Komorowski walczy o głosy w Wlk. B...
yallaify
03.06.10, 08:37
Tak sobie myślę, że ci Polacy, którzy pozakładali przedsiębiorstwa w Irlandii,Wlk.Brytanii i w ogóle gdziekolwiek na zachodzie są tam dzisiaj poważanymiludźmi, bo przecież dają innym pracę i»
-
dyskurs polsko-polski
swistakonline
03.06.10, 11:34
czyli bełkot nad bełkotem. Czy poza wyzwiskami coś wynika z tej wymiany "myśli"?»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Blamaże sondażowe pracowni Homo Homini i SMG/KRC."Wynik nie jest satysfakcjonujący"
- Polska znów podzielona: za Komorowskim zachód, za Kaczyńskim wschód
- Oficjalne wyniki I tury. Komorowski: 41,54 proc., Kaczyński: 36,46 proc.
- Marta Kaczyńska i Marcin Dubieniecki nocują w Pałacu Prezydenckim
- Pawlak przegrał zakład z dziennikarką TVN24. Odda dwie swoje pensje
- Komentarze po wyborach: Komorowski wygrał mimo katastrofy smoleńskiej
- Nie linia zaborów, a sieć PKP podzieliła wyborców? [MAPY]
- Komentarze po wyborach: Komorowski wygrał mimo katastrofy smoleńskiej
- Nie linia zaborów, a sieć PKP podzieliła wyborców? [MAPY]
- Blamaże sondażowe pracowni Homo Homini i SMG/KRC."Wynik nie jest satysfakcjonujący"
- Wybory 2010. Na propisowskim portalu "Bronisław Komorowski" pisany cyrylicą
- Kluzik-Rostkowska krytykuje "sentencje i porzekadła" Komorowskiego
- Wybory 2010. Napieralski znów o 5.30 rozdawał jabłka pod hutą
- Wybory 2010. Kaczyński: Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo [WIDEO]














więcej zdjęć